|
Blog > Komentarze do wpisu
20 Repatriacja? Wysiedlenie? Ucieczka?
Pod koniec stycznia rodzina Trokiewicza, otrzymują przydział na miejsce w transporcie do Polski. Jest pierwszy życiowy problem Sylwka, w dokumentach repatriacyjnych załatwianych w poprzednim roku nie został uwzględniony. Znowu trzeba poświęcić pól świniaka i bańkę samogonu dla sowieckiego urzędnika, na fałszywe dokumenty dla Sylwka. Udało się załatwić. Został Sylwestrem Trokiewiczem synem Wincentego i Jadwigi. Spełnia się przepowiednia Szalomy. Problem kończy się szczęśliwie. Drugim problemem jest parobek Wićka chce razem jechać do Polski. Wincenty załatwił papiery repatriacyjne dla Kaziuka i Lińćki pracujących wcześniej u Ryczala, ale ojciec Wićki wyrzekł się pochodzenia polskiego i formalnie Wićka jest Litwinem. Przed Wielkanocą, żona Jadwiga pakuje w najlepszy obrus kopię obrazu Matki Boskiej Kozakiskiej, strzegł on rodzinę od pokoleń. Do przygotowanych skrzyń i kufrów dobytek i pamiątki. Wincenty ładuje inwentarz do wagonów. Załadowano siano i duże beczki ze zbożem. Wkrótce granica. W jednej, specjalnie przygotowanej, beczce ukrywa się Wićka nad głową ma dodatkowe denko zasypane warstwą owsa. Szpary między klepkami pozwalają oddychać. Granica. - Otwierać! – Sowieccy sołdaci wchodzą do wagonu. Przerażenie! Bagnetami sprawdzają czy nikt nie ukrył się w sianie. Podchodzą do beczki, przy której stoją dwie litrowe butelki, zatkane, korkami z gazety z charakterystycznym płynem. - Co to? – Oczy sołdata zaświeciły się pragnieniem. - Samogon. - Dawaj! – Wincenty niby z żalem daje i po dalszych targach dokłada pęto wędzonej kiełbasy. Sprawdzanie skończone. Po dwóch dniach podróży docierają na Warmię. KONIEC części CZERWONE SZAKALE środa, 18 kwietnia 2007, edward.bernatowicz
|